Leśmierz

lesmierz wjazd

Wjazd do Leśmierza od strony południowo-zachodniej. Droga prowadzi wprost do cukrowni.

Nie sposób dziś opowiadać o Leśmierzu nie wspom­i­na­jąc o dzi­ała­ją­cym tu przez 170 lat zakładzie cukrown­iczym. Był to jeden z pier­wszych i jeden z najwięk­szych tego typu zakładów na ziemi­ach pol­s­kich. Obec­ność przed­siębiorstwa wywarła ogromny wpływ na charak­ter tej miejs­cowości; na grun­tach trady­cyjnego majątku ziem­skiego w prze­ciągu zaled­wie kilku dekad wyrosło osiedle fab­ryczne o typowo miejskim charak­terze.

Jed­nak his­to­ria Leśmierza sięga cza­sów dawniejszych. Miejs­cowość po raz pier­wszy została wymieniona w źródłach pisanych w II połowie XVI wieku. Majątek zna­j­dował się wów­czas w rękach rodziny Nieśmier­s­kich i nazy­wał się Nieśmierz. W XVIII wieku, już pod znaną nam obec­nie nazwą, majątek przeszedł do rąk rodziny Ładów. Kiedy dokład­nie zmieniono nazwę wsi – nie wiadomo. Nowi właś­ci­ciele cieszyli się leśmier­skimi włoś­ci­ami przez około 100 lat. Poważne tara­p­aty finan­sowe w jakie wpadł Win­centy Łada, zmusiły go do wydzierżaw­ienia majątku. Leśmierz jeszcze kilka­krot­nie zmieniał właś­ci­cieli by ostate­cznie, w 1838 roku, znaleźć się w rękach ozorkows­kich prze­mysłow­ców (Polaków niemieck­iego pochodzenia) – braci Wil­helma i Bogusława Wern­erów. Jeszcze w tym samym roku Wernerowie przys­tąpili do budowy cukrowni.

Szczęś­ciem dla leśmierzan, kole­jni właś­ci­ciele i admin­is­tra­torzy cukrowni dbali nie tylko o dodatni bilans finan­sowy przed­siębiorstwa, ale i o stan­dard życia swych pra­cown­ików. Szczególną opieką otoczył ich Władysław Boet­ticher, admin­istru­jący cukrownią od lat 80 XIX wieku, aż do lat między­wo­jen­nych. Za jego cza­sów pow­stał w Leśmierzu nowoczesny gmach szkolny z ochronką, niewielki szpi­tal, przy­tułek położniczy, pokaźna kaplica, dom ludowy i spółdziel­nia spoży­w­ców. Pow­stały nowe domy, wybrukowano ulice, założono nowe chod­niki, przeprowad­zono kanal­iza­cję, zain­stalowano hydranty pożar­nicze i oświ­etle­nie elek­tryczne. Dla mieszkańców okolicznych wsi praca w cukrowni łączyła się z awansem na dra­binie społecznej. Wśród bied­nych chłopów „leśmierzak” postrze­gany był jako przed­staw­iciel „wyższej sfery”. Nawet w lat­ach powo­jen­nych utrzy­mał się w Leśmierzu niefor­malny podział na „fab­rykan­tów” (pracu­ją­cych bezpośred­nio przy pro­dukcji cukru) oraz na „dworaków” (pracu­ją­cych w gospo­darst­wach rol­nych). Rząd topoli posad­zonych między blokami mieszkańców zatrud­nionych w PGR, a domami pra­cownków cukrowni wyz­naczał fizy­czną granicę między światami obu „kast”. Nawet dzieci „dworaków” i „fab­rykan­tów” baw­iły się na osob­nych pod­wórkach. Pozostali mieszkańcy Leśmierza, w tym wyk­sz­tałceni urzęd­nicy i pra­cown­icy admin­is­tra­cyjni, tworzyli osobną grupę. Warto wspom­nieć, że w okre­sie 18681954 miejs­cowość była siedz­ibą gminy wiejskiej.

Wraz z uru­chomie­niem cukrowni, do Leśmierza przy­była co najm­niej kilkudziesię­cioosobowa grupa Niem­ców. W owych cza­sach trudno było szukać wśród Polaków tech­ników potrafią­cych zbu­dować i uru­chomić zakład cukrown­iczy. W pier­wszych lat­ach ist­nienia cukrowni, kadra spec­jal­istów składała się niemal wyłącznie z osób pochodzenia niemieck­iego. Świad­czą o tym nazwiska pra­cown­ików, takie jak Bit­tner (buchal­ter), Kaschner (mag­a­zynier), Diek (mechanik) czy Schmidt (majster). Również kore­spon­dencja i księ­gowość byłą prowad­zona w języku niemieckim. Jed­nak z biegiem czasu do głosu doszedł żywioł pol­ski. Coraz lep­iej wyk­sz­tałceni Polacy zaczęli obe­j­mować wysokie stanowiska w leśmier­skim przed­siębiorstwie, a Niemcy ulegli asymi­lacji. W 1913 roku admin­is­tracja składała się już tylko z osób o pol­sko­brzmią­cych nazwiskach.

 

Leśmierz dzisiaj

Do naszych cza­sów w Leśmierzu przetr­wał imponu­jący kom­pleks fab­ryczny dawnej cukrowni. Oprócz zabu­dowań fab­rycznych, możemy zobaczyć również budynek admin­is­tra­cyjny i domy robot­nicze. Warto zwró­cić również uwagę na zachowany w niezmienionym stanie, układ przestrzenny miejs­cowości. Po prze­ci­wnej stronie cukrowni zna­j­dują się pozostałości parku przy­fab­rycznego. We wsi możemy również zobaczyć zachowaną w niezmienonym stanie dawną kaplicę, funkcjonu­jącą dziś jako koś­ciół parafi­alny pw. Opieki Świętego Józefa. Do naszych cza­sów przetr­wał też budynek szkolny, choć jego obecny ksz­tałt znacząco różni się od pier­wot­nego.

 


Agnieszka Ostapow­icz, Cukrow­nia „Leśmierz”: 1838–1998, Leśmierz 1998

Bohdan Bara­nowski, Kat­a­log zabytków budown­ictwa prze­mysłowego w Polsce. Tom 4 Wojew­ództwo łódzkie, Zeszyt 6: Powiaty Łęczyca i Pod­dębice, 1972

Bohdan Juszczak, Od 120 lat dymią kominy (Szkic historyczno-obyczajowy Leśmierza) [w:] Ziemia Łęczy­cka, Rok XXVI nr 11/372 (1958)

Marcin Wój­cik, Słod­kiego, miłego życia [w:] Gość Niedzielny, Nr 42/2009

Janusz Socha, Słownik biograficzny dzi­ałaczy Cen­tral­nego Towarzystwa Rol­niczego (19071929), Łódź 2003

 

Podobne tem­aty

Zobacz też:

 
Brużyca pojaw­iła się w źródłach
pisanych już w XIV wieku jako
wieś szlachecka podległa…
 »»
 
Huta Bardzyńska to niewielka wieś
położona przy grun­towej drodze

bieg­nącej z Kucin…
 »»
 

Autorzy

Podz­iękowa­nia

Poli­tyka pry­wat­ności

Zgod­ność ze stan­dar­d­ami

Jak korzys­tać z wit­ryny?

Licencja

Kon­takt

Słownik pojęć

Rys his­to­ryczny epoki

Cmen­tarze

Posta­cie

 

Mapa